dla ciebie.
by zaprzestać marudzeniu.
by się nie poddawać.
by walczyć ze sobą.
by udowodnić sobie, że też mogę wiele.
że ode mnie samej zależy moja przyszłość
że nie zawsze trzeba się poddawać.
...można by tak jeszcze kilkanaście linijek. a na końcu podsumować jednym zdaniem: leżę i żrę marchew - bo nie sięgnę po nic innego, skończę dzisiaj ten pierwszy rozdział magisterium i odeślę jutro promotorowi. precyzując: realizuję wyznaczone sobie cele. niech rok 2015 naszm będzie rokiem DLA SIEBIE i dla SAMOREALIZACJI.
jeśli chodzi o jedzeniowe sprawy - wiadomo. człowiek się zapuścił i wypada wrócić do formy. od 4 dni nie zjadłam ani kromki chleba, a nawet ukochane makarony ograniczyłam do minimum. zamierzam unikać słodyczy, zabierać pudełka z żarłem do pracy, owoce jeść maksymalnie do 14:00. i nie podjadać.
jeśli chodzi o jedzeniowe sprawy - wiadomo. człowiek się zapuścił i wypada wrócić do formy. od 4 dni nie zjadłam ani kromki chleba, a nawet ukochane makarony ograniczyłam do minimum. zamierzam unikać słodyczy, zabierać pudełka z żarłem do pracy, owoce jeść maksymalnie do 14:00. i nie podjadać.
początki są łatwe. mówi się inaczej, ale trudniej jest wytrwać. właśnie weszłam do kuchni i przy ssącym żołądku wybrałam marchewki zamiast kakao i kolejnej porcji płatków (mimo że bezglutenowych!) rozdział też dziś skończę, a co!
drukowanymi literami, dla mnie i dla izy:
możemy wszystko!
a jak wiadomo, razem zawsze jest latwiej :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz