niedziela, 25 stycznia 2015

tak, żeby było dobrze na zewnątrz, musi być dobrze w środku

póki co, rzygam wszystkim
i bywalo lepiej.

niedziela, 18 stycznia 2015

jest mi bardzo bardzo bardzo smutno dzisiaj
smutek wyżera wszystko wewnątrz tak że nawet jeść sie odechciewa.

tak zwinięta wewnątrz
pod warstwami rzeczywistości
bez-nadziejnie.


//////

i tak bardzo chciałabym, byś po prostu dzisiaj przytulił.

poniedziałek, 12 stycznia 2015

#perfect day

sryb.

07:30 płatki z mlekiem
10:00 sałatka z miksu sałat sera z pleśnią niebieską, cammemberta, pomidorki koktajlowe i oliwki
14:00 mały jogurt, zurawina i nerkowce / jabłko
18:00 pierś z kaczki, 2 ogóki kiszone i troche sałaty z jogurtem

1 godzina cardio


/// posiedze do polnocy z projektami, wiec i tak musze cos zjesc, nie schizujmy.

czwartek, 8 stycznia 2015

#wybory

znowu czytam etykiety na produktach

dzisiaj kupiłam mleko owsiane zamiast krowiego,
kieszeń boli, ale żołądek za to będzie mniej bolał ;-)

na obiad ryba z porem i marchewką
a ze słodkości herbata z miodem.

nie mogę przeboleć przedwczorajszego ciasta.
ale spokojnie, wypadek przy pracy.

w sobotę kupuję wagę i BIURKO - to też ważny element w tym roku,
żeby pracować jakoś normalnie ;)

środa, 7 stycznia 2015

#aj promis majself

jak tylko zepnę się, i sesję zdam
jakoś poukładam tydzień by cwiczyc

poki co
tydzien bez makaronu i chleba.
a słodyczami owoce i gorzka czekolada
można!

# przekąski

zamiast czipsów i słodkości
BURAKI!

od pracy w domu dostaje się tzw. pierdolca


wtorek, 6 stycznia 2015

#2 dlaczego?

zawsze ma się dużo w głowie,
planów, postanowień,
tak, w głowie wszystko jest pięknie,
ale prawie nigdy tego nie realizujeMY,
prawie, bo są wyjątki.

ja dostałam nową pracę, zaryzykowałam, żeby nie czuć się niewygodnie,
w sferze uczuć coś się ruszyło, ale to raczej toczenie wielkiego głazu pod górę,
aniżeli motyle w brzuchu i latanie razem za rękę po łące.
ale to też uczy i pokazuje, że się dorosło, że się chce wytrwać i się nie poddawać.

a ciało? niby się o siebie dba, ale jak spojrzy się na swoje zdjęcie, które zrobi się ot tak,
zaczyna przerażać rzeczywistość,
rzeczywistość boli, nie ma co dalej się oszukiwać, że się jest jakim jest,
że diety sa do dupy i co oni się tam znajo.

10 kilo mniej, nie ma, że boli.
mam 3 miesiące dla siebie i muszę je wykorzystać.

od 4 dni zero chleba i cukru.
herbata smakuje jakoś inaczej - JAK HERBATA, może otworze się na prawdziwe smaki
i tak MOŻNA ŻYĆ BEZ CHLEBA!

razem łatwiej,
w kosmosie musi zapanować balans - żeby jedna strona nie ciążyła
także cycki też muszą być mniejsze ;-)

poniedziałek, 5 stycznia 2015

#01 w zasadzie po co

dla siebie. 
dla ciebie. 
by zaprzestać marudzeniu. 
by się nie poddawać.
by walczyć ze sobą.
by udowodnić sobie, że też mogę wiele.
że ode mnie samej zależy moja przyszłość
że nie zawsze trzeba się poddawać.

...można by tak jeszcze kilkanaście linijek. a na końcu podsumować jednym zdaniem: leżę i żrę marchew - bo nie sięgnę po nic innego, skończę dzisiaj ten pierwszy rozdział magisterium i odeślę jutro promotorowi. precyzując: realizuję wyznaczone sobie cele. niech rok 2015 naszm będzie rokiem DLA SIEBIE i dla SAMOREALIZACJI.

jeśli chodzi o jedzeniowe sprawy - wiadomo. człowiek się zapuścił i wypada wrócić do formy. od 4 dni nie zjadłam ani kromki chleba, a nawet ukochane makarony ograniczyłam do minimum. zamierzam unikać słodyczy, zabierać pudełka z żarłem do pracy, owoce jeść maksymalnie do 14:00. i nie podjadać.

początki są łatwe. mówi się inaczej, ale trudniej jest wytrwać. właśnie weszłam do kuchni i przy ssącym żołądku wybrałam marchewki zamiast kakao i kolejnej porcji płatków (mimo że bezglutenowych!) rozdział też dziś skończę, a co! 

drukowanymi literami, dla mnie i dla izy:
możemy wszystko!
a jak wiadomo, razem zawsze jest latwiej :)